|
Przekrój 22 nr 8/3061 22 lutego 2004 autor Marcin Fabjański.
Zmów paciorek nadchodzi pandemia.
W XXI wieku światowa epidemia grypy wytnie w pień setki milionów ludzi. Pytanie nie brzmi:, „Kiedy przyjdzie zagłada?", tylko "Czy to już?". Świat nie wie, czy wpaść w panikę.
Zwykle łagodny wirus grypy, co kilkadziesiąt lat zamienia się w rzeźnika milionów
Czy to już, będziemy wiedzieć, gdy naukowcy ustalą, czy ptasia grypa, która wybuchła w grudniu w południowo-wschodniej Azji, przenosi się z ludzi na ludzi. Będzie to oznaczać, że jej wirus może łączyć się genetycznie z wirusem normalnej grypy i zabijać bez opamiętania. Taka hybryda nieraz w przeszłości trzebiła ludzki gatunek. Czy grozi nam to tym razem, okaże się niebawem w Wietnamie naukowcy badają właśnie zarażoną rodzinę.
Żeby ocalić ludzkość, wybitny brytyjski epidemiolog John Oxford ma zamiar dobrać się do zwłok Phyllis Bum. W trzewiach córki oficera z południowego Londynu poszuka odpowiedzi na pytanie: co sprawia, że zwykle dość łagodny wirus grypy co kilkadziesiąt lat zamienia się w rzeźnika milionów?
20-letnia Phyllis udusiła się płynem z własnych płuc w roku 1918. Powalił ją szczep wirusa grypy o symbolu H l N1 zwanej hiszpanką albo la grippe. Ten sam, który zabił od 20 do 50 milionów ludzi na całej planecie. W Londynie grypa zbierała żniwo w tempie dwóch tysięcy osób na tydzień. W najlepszym dla siebie pierwszym tygodniu listopada uśmierciła 14 tysięcy.
Profesor Oxford chce wyizolować wirusa i zbadać dokładnie jego genetyczną budowę. Jeśli namierzy gen, który odpowiada za rzeźnickie skłonności H l N1, będzie mógł go rozpoznać we współczesnych szczepach grypy, a może nawet nauczyć się go unieszkodliwiać,
John Oxford szuka teraz rodziny Phyllis Bum, żeby uzyskać zgodę na ekshumację. Do otwarcia trumny, w której mógł zachować się wirus, będzie musiał jeszcze przekonać Kościół anglikański, królewskie ministerstwo spraw wewnętrznych i lekarską komisję etyki. Ale to drobna przeszkoda w dziele ratowania świata.
MIESZANE REAKCJE
W chwili, gdy piszę te słowa, w Azji płoną stada kurczaków. Z dymem poszło już 50 milionów sztuk. Ludzie mordują ptaki, żeby ocalić własną skórę. Gdyby w roku 1997 władze Hongkongu nie zarządziły eksterminacji kurczaków, nad planetą unosiłby się dzisiaj trupi odór ludzi, a nie ptactwa. Wtedy wirus grypy przeskoczył z kurczaków na ludzi, ale zabił tylko sześciu przedstawicieli naszego gatunku. Rok temu ludzkość zaatakował grypo podobny SARS. Wydawało się, że zadowoli go haracz: 750 istnień i da nam spokój, Ale SARS wrócił tej zimy. Zaatakował w Chinach czworo ludzi.
Dla naukowców to dowód, że wirusy przeprowadzają ćwiczenia przed globalnym atakiem. Dlatego uczeni biją na alarm. Profesor Robert Webster ze szpitala w Memphis: - Pandemia grypy dobija się do naszych drzwi. Doktor Jeffrey Taubenberger z Instytutu Patologii Sił Zbrojnych USA: Pandemia na skalę tej z roku 1918 może się powtórzyć. Profesor John Oxford: - Czeka nas zagłada świata.
Świat wciąż nie wie, czy się bać. Turyści odwołują loty do południowo-wschodniej Azji, ale nie wszyscy. Niektóre rządy wpadają w panikę. Japonia, Korea, Malezja i Singapur wstrzymują import drobiu z USA, bo podobno w stanie Delaware też wybuchła ptasia grypa. Ich śladem idą inne kraje, w tym Polska. USA potwierdzają pojawienie się grypy, ale uspokajają, że to inny szczep niż azjatycki (ma symbol H7) na pewno nie przeskakuje z kurczaka na człowieka.
Inne rządy bagatelizują sytuację. Premier Tajlandii Thaksin Shinawatra na oczach tłumu i kamer telewizyjnych smaży i zjada kurczaka, żeby przywrócić zaufanie do rodzimego przemysłu drobiarskiego.
Ale nie tak łatwo oszukać strach. Znany birmański astrolog mówił mi jeszcze w roku 2003, że spodziewa się czegoś w rodzaju światowej epidemii. Z układów gwiazd wynika, że w ciągu następnych paru lat zginie dwie trzecie ludzkości. Spece od New Age'u na podstawie licznych przepowiedni i analizy Księgi Objawienia ustalają, że epidemia ptasiej grypy ma w latach 2004-2007 przetrzebić świat i pomóc Antychrystowi w dojściu do władzy.
BUDZENIE DEMONA
Razem z ekipą podwładnych z Oueen Mary School of Medicine profesor John Oxford rozstawi specjalny namiot nad grobem Phyllis Bum i na miejscu specjalnymi nożycami wytnie z jej płuc próbki tkanek lub całe płuco - jeśli tylko organy wewnętrzne jeszcze się nie rozłożyły. Szansę na to, że profesor obudzi przy okazji killera z 1918 roku, są małe. Ale w tej kwestii trzeba dmuchać na zimne. Ekipa będzie hiperostrożna, a namiot sterylny.
Profesorowi Oxfordowi spieszno do zwłok Phyllis częściowo z naukowej ambicji. Wirusa szczepu H l N1 chcą przyskrzynić i rozpracować także inni badacze. Od kilku lat wykopują na całym świecie nieboszczyków z 1918 roku. Najchętniej spod lodu, bo w nim wirus mógł przetrwać. Sam John Oxford zdobył już wycinki płuc górników z miasteczka Longyerbyen w Norwegii, ale okazało się, że wirus nie przetrwał. Więcej szczęścia mieli wirusolodzy z USA, którzy dorwali H l N1 w próbkach z płuc kobiety wykopanej spod lodów Alaski i zidentyfikowali jego dwa geny. A ostatnio, 5 lutego 2004 r., naukowcy z Instytutu Badawczego Scrippsów w Kalifornii ogłosili w piśmie "Science", że hiszpanka przypomina o wiele bardziej grypę ptasią niż ludzką. Pewnie, dlatego była taka zabójcza ludzki układ odpornościowy nie rozpoznawał zagrożenia.
Wirus ptasiej grypy, którym straszą właśnie światowe media, to inny szczep niż morderca z roku 1918. Ma symbol H5 N l. Ptasia grypa, która zabiła dotąd 19 osób w Wietnamie i Tajlandii, nie musi atakować od razu na wielką skalę. MOŻE SOBIE POŻYĆ w postaci łagodnej. Tak było z epidemią hiszpanki. Wirus la grippe pojawił się prawdopodobnie dwa lata wcześniej w barakach wojskowych na północy Francji (inna teoria głosi, że nawet około roku 1900), gdzie sto tysięcy żołnierzy hodowało kurczaki, gęsi, a pewnie także świnie. Wiosną 1918 roku zaatakował ludzi jeszcze łagodnie, jakby przeprowadzał ćwiczenia wojenne. Na serio uderzył jesienią.
OSTATNIA PARTYJKA BRYDŻA
Zima roku 1918. Filadelfia. Dziewięcioletnia Carmela Gillico leży w łóżku chora na grypę. Przeżyje, choć za jedyne lekarstwo ma rosół gotowany przez matkę pewnie, dlatego, że hiszpanka zabija głównie dorosłych. Carmela dożyje przynajmniej 95 lat pewnie, dlatego, że do końca życia grypa już nie będzie się jej czepiać. Za 86 lat Carmela będzie opowiadać o chorobie z dzieciństwa dziennikarzom drżącym ze strachu przed kolejną pandemią. Ale teraz ogląda przez okno swoje dwie -jeszcze zdrowe koleżanki skaczące przez skakankę w rytm najmodniejszej wyliczanki:
Mały ptaszku zza okna,
Wleć do środka zaraz,
Choć pewnie me powinnam
Wpuszczać tutaj zaraz.
Gazety też piszą tylko o epidemii. W końcu - bo prze pierwsze tygodnie milczały, żeby nie psuć morale narodu, który właśnie wygrywał wojnę światową. Chociaż grypa wytłukła tysiące mieszkańców Bostonu i były dowody, że dotarta do Filadelfii lokalna prasa nie pisnęła ani słowa. Skazała tysiące mieszkańców miasta na śmierć. Na filadelfijską paradę wolności przyszły tłumy. A gęsty tłum to najlepsze, co może się trafić wirusowi grypy. Tydzień po paradzie epidemia zabiła 485 filadelfijczyków. Potem było tylko gorzej. W jednym dniu, 10 października, z życiem pożegnało się prawie 800 mieszkańców miasta.
Wirus wdarł się do płuc 28 procent Amerykanów, zabił 675 tysięcy. To cztery razy więcej, niż pierwsza wojna światowa zabiła amerykańskich żołnierzy. Średnia długość życia spadła w USA za sprawą hiszpanki o 10 lat. Takie są dane z kraju, który prowadził wtedy statystyki. Ale są też przypuszczalne wyliczenia z krajów, gdzie nikt badań nie robił w samych Indiach miało zginąć 20 milionów ludzi.
Jednak współczesnych badaczy bardziej niż liczby przeraża tempo rzezi. Wirus hiszpanki zabijał ludzi w ciągu kilku godzin. W amerykańskich bazach wojennych dziesiątkami zgłaszali się żołnierze z symptomami zapalenia płuc. Po kilku godzinach ich twarze zaczynały zmieniać kolor. Po kilkunastu nie dawało się powiedzieć. Jakiej są rasy. Jeden z amerykańskich lekarzy opowiadał o czterech kobietach, które późnym. wieczorem zasiadły do partyjki brydża. Do rana przeżyła jedna.
Ofiary umierały zawsze tak samo. "Pacjent skonał, panicznie próbując złapać łyk powietrza przez nozdrza zapchane krwawą pianą" - relacjonował inny doktor. Pewien lekarz wojskowy pisał do swojego przyjaciela: "Gdy idę jeść szukam stolika, znad którego nie dobiega rzężenie. Ale takich już nie ma. Jemy to żywcem. śpimy z tym, śnimy o tym, a także wdychamy to 16 godzin dziennie".
Hiszpanka, która zaczęta trzebić ludzkość prawdopodobnie w okopach pierwszej wojny światowej (inna teoria głosi, że w Azji, jeszcze inna, że w stanie Kansas w USA), wybrała optymalny moment do wędrówek po świecie. Całe armie przerzucano z Ameryki do Europy i z powrotem, walka toczyła się w większości krajów Starego Kontynentu, ludność cywilna migrowała z miejsca na miejsce. Z samego Paryża uciekło milion mieszkańców, gdy usłyszeli huk wystrzałów pruskich dział. Niepotrzebnie. Ofensywę Niemców zatrzymała grypa.
PANIKA DAWNIEJ l TERAZ
Hiszpanka zabiła więcej ludzi, niż zginęło żołnierzy łącznie w pierwszej i drugiej wojnie światowej. Ale jej ofiary nie wiedziały, kto jest oprawcą wirus, bakteria czy zły urok. Dopiero w roku 1933 ustalono, że grypę przenoszą wirusy.
Brak informacji przyczynił się do wybuchu paniki. "Jak zatrzymać chorobę, gdy nie wiadomo, jak się przenosi?" pytała dramatycznie "Pennsylvania Gazette" 4 października 1918 r.
Władze stanu Pensylwania kazały zamknąć wszystkie wodewile, teatry i salony. Mieszkańcy założyli na twarze maski z materiału. Kiedy ktoś kichnął na chodniku, przechodzili spiesznie na drugą stronę ulicy. Kobiety z jednej z dzielnic zablokowały samochód pewnego lekarza. Pozwoliły mu pojechać, dopiero gdy zbadał 57 dzieci.
W całych USA zabrakło trumien. Zamykano miasta. Do Detroit nie wjechał nikt bez zaświadczenia lekarskiego, że jest "czysty". W Chicago przed kinami wisiała lista zaleceń, w tym takie: "Zabrania się kasłania, kichania i spluwania w budynku kina". Brakowało lekarzy, którzy zajęci byli leczeniem ran żołnierzy po gazie musztardowym cywilami zajęli się studenci medycyny. Grypa dopadła nawet prezydenta Woodrow
Wilsona, tyle że on miał akurat sztab medyków pod ręką.
W czasie drugiej XX-wiecznej pandemii w roku 1957 wiadomo już było więcej. W Wielkiej Brytanii lekarze rozdawali skuteczną szczepionkę. Zginęło tylko kilka tysięcy Brytyjczyków (na całym świecie sto tysięcy osób). Pandemia z Hongkongu 11 lat później w porównaniu z hiszpanką też była drobiazgiem zabiła około miliona.
Dzisiaj panika bierze się z tego, że wiemy za dużo. Jeszcze rok temu sądzono, że ptasia grypa nie przenosi się na człowieka. Po ostatnich odkryciach naukowców z Instytutu Badawczego Scrippsów w Kalifornii wiadomo, że hiszpanka przeskoczyła właśnie z ptaków na ludzi. Ta wiedza działa na wyobraźnię, ale nie przyda się specjalnie w otwartej bitwie z wirusem.
Tego, że wirusa można zjeść razem z kurczakiem, nie przewidują najbardziej pesymistyczne teorie. Dlaczego więc Polska wstrzymała import drobiu z USA?
- Dmuchamy na zimne - oznajmia w Radiu TOK FM doktor Andrzej Rudy, zastępca głównego lekarza weterynarii.
Na grypę ludzką umiera od pół miliona do miliona ludzi rocznie, a na ptasią tylko kilkanaście osób. To wpadać w panikę czy nie?
ŚWIAT WEDŁUG MIKROBA
Gdyby zarazki wynajdowały specjalistów od public relations to tylko po to, żeby uciszali szum wokół nich. Zarazkom najmniej zależy na rozgłosie. Im mnie ludzie o nich wiedzą, łatwiej jest im atakować. Im mniej się boją, i słabiej się bronią. Z punktu widzenia wirusa człowiek jest tylko przystankiem w podróży w czasie i przestrzeni. Gdy wybuchnie pierwsza pandemia XXI wieku, wirusom będzie łatwiej podróżować dzięki lotniczym połączeni między kontynentami.
W Polsce zarazki są w niezłej sytuacji ostrzeżenia "nadchodzi grypa" nikomu nie trzęsą się od razu łydki. Nawoływania Krajowego Ośrodka do spraw Grypy, żeby się szczepić nie robią wrażenia. Szczepionka na H5 N1 będzie gotowa najwcześniej za pół roku, ale nawet dostępne zwiększają szansę na przeżycie pandemii.
I może dzięki nim będziemy wśród szczęśliwców, którzy za rok wciąż będą żyć i dlatego przeczytają w "Przekroju" tak tekst:
"Sprawdziły się najczarniejsze wizje doktora Johna Oxforda i innych wirusologów. Pandemia grypy zabiła pięć milionów" ludzi w samej Europie i prawie tyle samo w Kanadzie i USA. Co się dzieje na reszcie globu, dokładnie nie wiadomo. W krajach tropikalnych ludzie mrą milionami. Ruch międzynarodowy zamarł. Snajperzy na granicy amerykańsko-meksykańskie strzelają do każdego, kto zbliży się na sto metrów. Najgorzej jest w Azji, kolebce zarazy. Ptasia grypa nie oszczędza nikogo, łącznie z głowami państw. Pierwszy umarł premier Tajlandii.
Prawdopodobnie szczep grypy H 5 N1 jako pierwsi przewieźli z Azji do Europy brytyjscy lekkoatleci wracający z mityngu w Pekinie. Już na początku 14-godzinnego lotu kilku z nich skarżyło się stewardesom na objaw zapalenia płuc. Zarazili wszystkich pasażerów z wyjątkiem staruszków i dzieci. Na londyńskim lotnisku Heathrow z boeinga 767 wsiadło 200 kichających i plujących w chusteczki ludzi. Niektórzy polecieli od razu do innych europejskich miast inni do USA. Tydzień później w londyńskiej dzielnicy Wimbledon cztery kobiety zasiadły, do partyjki wista. Rankiem od stołu wstała jedna. To pokazuje, że wirus zabija równie szybko jak odmiana grypy z roku 1918 zwana hiszpanką. Straty gospodarcze wynoszą biliony euro. Z każdą godziną rosną".
MARCIN FABJAŃSKI
PRZYCZAJONE ZARAZKI
400 lat przed naszą erą Hipokrates opisywał epidemię grypy. W ciągu ostatnich 500 lat atakowała ona śmiertelnie ludzkość, co najmniej 44 razy. W XX wieku przetrzebiły nas trzy pandemie grypy, które obiegły cały świat: hiszpanka (1918), grypa azjatycka (1957) i grypa z Hongkongu (1968). Ale to nie znaczy, że wirus grypy zmieniał się tak rzadko. Wiele mutacji ograniczyło się do lokalnych epidemii. Powracały też stare szczepy. W roku 1976 pojawiła się reinkarnacja hiszpanki, czyli szczepu H1 N1, tym razem nazwana mniej pieszczotliwie grypą świńską. Obyło się bez epidemii. Wirus się przyczaił. Nowe szczepy wędrują po kuli ziemskiej i czekają na stosowny moment, żeby rozpocząć ogólnoświatową rzeź. Amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom Zakaźnym przewiduje liczbę ofiar zbliżającej się pandemii na dziesiątki milionów.
|